Dzisiaj mija 5 miesięcy odkąd Luna jest ze mną <3
W tę sobotę, razem z przyjaciółką i jej staffordshire bull terrierem, poszłyśmy na miasto.
Jestem z nich strasznie dumna. Nasz spacer zaczęłyśmy z jednej strony miasta. Suczki dopiero się poznawały, więc był ubaw w samochodzie, gdy zaczęły na siebie warczeć, płaskoryjek zeskoczył na dół, a owczarek wtulił się we mnie i gdyby mógł to wgniótłby karoserię samochodu. xD
Na początku spacer nie zapowiadał się dobrze, ale udało nam się przejść przez pół miasta i skręciliśmy do parku na sesję zdjęciową.
Następnie zrobiłyśmy bitwę na komendy, który pies więcej umie, Dodka widząc zjazd motorów zaczęła się tarzać w piasku bo przeszkadzał jej kaganiec, a gdy szłyśmy chodnikiem, szłyśmy jak najszerzej, żeby ludzie schodzili naszym psom z drogi. Ale był ubaw, gdy spierniczali xD
Na koniec udałyśmy się do baru i chciałyśmy zjeść kebsy na dworze, ale zaczęło padać, więc właściciel baru pozwolił nam wejść do środka. Suczki grzecznie położyły się pod stołami i wszystko było w jak najlepszym porządku bo okazało się, że pan, który sprzedawał uwielbia psy i bardzo mu się spodobały. Wtedy obok nas usiadła rodzina i kobieta, prawdopodobnie matka, na głos wypowiedziała: JAK MOŻNA WPROWADZAĆ PSY DO BARU?! TU SĄ LUDZIE!
no i tak wywołała konflikt i doszło do ostrej wymiany zdań. Na końcu, wychodząc, podsumowałyśmy, że powinna się cieszyć, że nasze psy jej nie pogryzły,bo wystarczyłaby tylko jedna komenda i nie byłoby czego zbierać.
Psy w restauracjach są czymś normalnym, a w wielu krajach pies w takich miejscach nie jest niczym nowym, wręcz dostaje miski z wodą. Polska jest jednak bardzo zacofana, a ja wnioskuję, że IQ tej pani wynosiło tyle, ile stonki ziemniaczanej w chwili agonii.
Nie rozumiem, jak można nie kochać psów.
Kobita myślała, że nas zrówna z błotem i grzecznie wyjdziemy, nie wiedząc, że we dwie jesteśmy bardzo waleczne i nie damy sobie w kaszę dmuchać.
Zakończyłyśmy spacer po zrobionych kilku dobrych kilometrów. Uważamy go za udany i na pewno to powtórzymy, jednak przykre jest to, że w Polsce nie traktuje się psów tak, jak powinno i widać, że jest to jeszcze zacofany kraj :/
Pomijając spacer, ostatnio mój tata udawał, że mnie bije, a Luna nie widząc innego wyjścia, zaczęła mnie bronić, szczekać, gryźć tatę, warczeć... Jest bardzo kochana. <3 No i waleczna. Uwielbiam ją <3
Jakiś czas temu poszłam do lasu, a obok nagle pojawiła się ona. Otworzyła sobie sama furtkę i znalazła mnie w lesie, gdy robiłam zdjęcia. Na początku nie wiedziała jak się zachować, ale zawołana zachowała się perfekcyjnie i reagowała na każde polecenie. No i mam powód do dumy <3
widzicie to zdjęcie? Tak. Na nim jest właśnie Luna i ja. Chwilę po zrobieniu tego zdjęcia.. Po prostu wskoczyła przez okno do środka. Ona jest taka skoczna..


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz